Heinz Scholz przed pałacem Luizy. Jako mały chłopiec przychodził w te okolice do szkoły
Oława
Historia niemieckiego oławianina
Kiedy Heinz Scholz przyjeżdża do Oławy, zatrzymuje się w hotelu “Victor”. Jedząc posiłki w hotelowej restauracji patrzy przez okno na podwórko przy ulicy Nadbrzeżnej, na którym się wychował. - Człowieka można usunąć z jego ojczyzny, ojczyznę z duszy człowieka nigdy - cytuje Ericha Kästnera.
Pierwszy raz po wojnie przyjechał do Oławy w latach 60., razem ze swoimi rodzicami. Teraz odwiedza rodzinne miasto regularnie, przywozi swoich bliskich i przyjaciół. Na dowód pokazuje zdjęcie młodego małżeństwa z małym dzieckiem, na spacerze po Zaodrzu. - To mój prawnuczek - mówi z dumą.
Urywki, obrazy, migawki
Pierwsze wspomnienia? Scholz był chorowitym dzieckiem. Lato spędzał u rodziny w Bystrzycy. Wypoczywał wśród lasów, nad rozlewiskiem Smortawy, a ciotka dbała o to, żeby nabierał wagi.
- Karmiła mnie smalcem i nie pozwalała dużo biegać, tylko woziła w dziecięcym wózku - wspomina. - A ja się złościłem. Miałem już 6 lat i nie chciałem, żeby inne dzieci śmiały się ze mnie.
Na Zaodrzu mieszkali rolnicy i uboższa ludność, pola rozciągały się za miastem. Wśród skromnej zabudowy wyróżniały się tętniące życiem restauracje. Regularne spotkania i święta urządzały w nich najrozmaitsze stowarzyszenia i grupy zawodowe. - Odra to był nasz “eliksir życia” - starszy pan wyjmuje przedwojenną widokówkę. Na niej oławski most i zaludniona nadodrzańska plaża. Przy brzegu małe rozlewiska, w których kąpią się ludzie. - Wielka szkoda, że teraz już nie ma plaży ani kąpieli - komentuje. Pytam go, czy to nie było niebezpieczne? - Przy brzegu nie, ale oczywiście zdarzali się postrzeleńcy, którzy próbowali przepłynąć rzekę, a to często kończyło się tragicznie.
Mimo nazistowskiej propagandy mieszkańcy Zaodrza zachowywali niezależność i wiedzieli swoje. Choć groziły za to represje, słuchali zagranicznych rozgłośni i przekazywali sobie wiadomości. Jako dziecko należał do organizacji poprzedzającej Hitlerjugend.
- Dwa razy w tygodniu mieliśmy zbiórki, ale nie chodziłem na nie. Ciotka wzywała mnie na inną zbiórkę. Musiałem jej pomagać w pracy.
Samochodem przejeżdżamy drogę, którą codziennie przemierzał do szkoły, znajdującej się w budynku przy wieży ciśnień. Scholz chwali remont kamieniczek na rogu Rybackiej i Chrobrego. Mówi, że taką zabudowę miała cała dzielnica, gdzie obecnie jest osiedle Chrobrego. Przy zamku wspomina, że klasy dziewcząt znajdowały się z przodu budynku, a chłopców z tyłu. Przywołuje srogiego nauczyciela muzyki Satzky’ego. Za fałszowanie obrywali od niego kuksańce po głowie. Satzky napisał muzykę do pieśni o Oławie, którą przesiedleńcy śpiewają na swoich zjazdach.
Terminowanie na lotnisku
Pojedyncze obrazy, urywki, migawki. Tyle zapamiętał z dawnej Oławy. Ale jest inna opowieść, którą snuje w szczegółach. To pożegnanie z ojczyzną, ucieczka, przesiedlenie.
W 1944 Heinz ukończył szkołę i postanowił uczyć się zawodu. Trafił na lotnisko w Marcinkowicach, gdzie wprawiał się w fachu ślusarza ze specjalizacją w silnikach lotniczych. Chłopcy otrzymali mundury i zamieszkali w barakach na terenie lotniska. Do domu wracali na niedzielę. Podczas praktyk tankowali myśliwce i zaopatrywali je w naboje.
Ostrzał artyleryjski w styczniu 1945 zwiastował, że front jest blisko. Mieszkańcy mieli świadomość, że lada dzień opuszczą miasto. Heinz wciąż przebywał w Marcinkowicach. 20 stycznia dotarła do niego wiadomość o ewakuacji miasta. Wsiadł na rower i pojechał do domu. Nie zastał nikogo. Wraz z innymi odjechał kolejką w stronę Boreczka, a potem do Wałbrzycha. Heinz opowiada, że mógł wtedy trafić na front. Uratował go przełożony, który chciał wrócić do rodziny w Ząbkowicach i nakazał tam przemarsz. Następnie przedostali się wojskowym pociągiem na lotnisko Großenheim w okolicach Drezna, gdzie kontynuowali służbę.
Miasto w ogniowej burzy
W poszukiwaniu bezpieczeństwa ciągnął w głąb przedwojennych Niemiec nieprzerwany strumień ludzi. Szacunki mówią, że na początku 1945 w Dreźnie przebywało 400 tysięcy uchodźców i robotników przymusowych. Naziści zostawili miasto bez obrony przeciwlotniczej, sądzili, że jest bezpieczne.
W nocy z 13 na 14 lutego rozpętało się piekło. Alianci rzucili do ataku ponad 1.000 bombowców. W trzech nalotach wypalono doszczętnie 15 kilometrów kwadratowych. Drezno ginęło w ogniowej burzy. To wszystko obserwował z odległości 30 kilometrów 15-letni Heinz. Wstrząs był tak wielki, że powiedział sobie: “Koniec z tym, wracam na Śląsk do mamy i brata”.
Następnego dnia, kiedy praktykanci szli na kolację, Heinz skierował się rowerem na wschód. To była ryzykowna decyzja. Po ulicach krążyły patrole policji wojskowej, wyłapującej dezerterów, a on miał na sobie mundur służb lotniczych. Los okazał się dla niego łaskawy. Po drodze spotkał marynarza, który podobnie jak on, w pojedynkę wracał do domu. Od niego dostał cywilne ubranie. Pociągiem przedostał się do Zgorzelca, później do Wałbrzycha. - Jak ja tu znajdę mamę? - myślał, wychodząc na ulice górniczego miasta. I znowu dopisało mu szczęście. Przypadkiem natknął się na chłopaka z Oławy. Ten zaprowadził go do uchodźców. Matka poprzysięgła sobie, że już nie pozwoli, aby Heinz oddalił się od nich.
Dopiął swego
Po wojnie Scholz wraz z rodziną zamieszkał w Turyngii. Znalazł się po sowieckiej stronie żelaznej kurtyny. Dla niemieckich Ślązaków oznaczało to zakaz zrzeszania się i pielęgnowania tradycji. Ale gdy tylko nadarzyła się okazja, odwiedzili Polskę. To był 1966 rok. Wpakował rodziców do trabanta i wyruszył do Oławy. Przyjechali obejrzeć swój dom i akurat trafili na imieniny do obecnych właścicieli. - Musieliśmy się mocno pilnować, żeby nie wypić za dużo - wspomina z uśmiechem. Do 1989 bywał w Oławie kilkakrotnie. Regularne odwiedziny rozpoczęły się po upadku muru berlińskiego. - Niech inni wyjeżdżają sobie na Majorkę i Wyspy Kanaryjskie, mnie ciągnie do ojczyzny - deklaruje Heinz. Przyjeżdżając stale do Polski, był świadkiem i uczestnikiem pojednania między Niemcami i Polakami.
Kilka lat temu wpadł na pomysł, aby to upamiętnić w specjalnej wystawie. Ekspozycję “Ziemia, która łączy ludzi” otwarto 24 lipca w Bystrzycy. Po dramatycznych wydarzeniach, u kresu życia, Scholz spłacił ojczyźnie tajemniczy dług wdzięczności.
Xawery Piśniak
xapi@gazeta.olawa.pl

Wiatr: 16 km/h 


W jakim kraju ,w jakich czasach przyszło nam żyć.Kto głosował na Popaprańców powinien sie wstydzić,że zafundował nam nienormalność.Nagle tuski ,komorowskie ,POlikoty niesioły zapragnęły fundować pomnik agresorom.Natomiast gdy zginęła elita naszego państwa wraz z prezydentem POLSKI,w dziwnych dla wszystkich okolicznościach,to się nie mysli o pomniku,ośmiesza ludzi ,którzy się tego domagają ,nie wolno zapalać zniczy ,a to świeża rana ,dla prawdziwych patriotów.Nagle przeszkadza krzyż.Myślę,że jeszcze pod tym krzyżem naród padnie na kolana.Jak trwoga to do Boga.W czasie strajków i innych grożnych sytuacji dla Polski,Kościół ,Papież,wspierał nas ,ratował przed różnymi niebezpieczeństwami ,odprawiano mszę itd.Teraz kiedy jest jest inna sytuacja to hulaj dusza ,piekła nie ma, Te wszystkie bojówki młodych pod krzyżem były żenujące ,ale na rękę naszemu rządowi prezydentowi.Patrząc na ostatnie kataklizmy nawiedzające Polskę nie jeden Pójdzie po rozum do głowy.Miro dobrze stwierdził,że Polska to dziki kraj,takim urządzili go POpaprańcy,bo ktoś - kto jest w rządzie i mówi co z krajem zrobił ,to fakt - dziki to kraj.
Tu masz o flaszce, X: http://www.youtube.com/watch?v=ZMUqsBwrwic
Jeden Niemiec i tyle problemów i kontrowersji.Nie ma to jak "przyjaciele" zza Buga,i flaszka się znajdzie.
Wolfius, a może jakieś skuteczniejsze rozwiązanie, np. w tym stylu? -- http://www.rp.pl/artykul/523037_Ukamienowali_cudzoloznikow.html
http://pimdepim.salon24.pl/219042,festiwal-analfabetyzmu-w-ossowie
Jako "Prezydent Wszystkich Polaków" przystąpił do błyskawicznego działania w temacie uczczenia bolszewickich przyjaciół:
„Zbliżająca się 90-ta rocznica Bitwy Warszawskiej 1920 r. powinna otrzymać wyjątkową, szczególnie uroczystą oprawę. Dążąc do nadania nowej wartości obchodom rocznicowym najwyższe władzy państwowe podniosły ideę zaproszenia na planowane uroczystości przedstawicieli strony rosyjskiej. Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zwróciła się do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z prośbą o przygotowanie odpowiedniego obiektu, przy którym delegacje rządowe polska i rosyjska mogłyby wspólnie oddać hołd ofiarom okrutnej wojny rozpętanej przez reżim bolszewicki."
Oto dowód, że aktywista Platformy K. Kunert w Radzie, której przewodzi - uwaga! - "profesor" Bartoszewski*, za nasze pieniądze postawił POMNIK na nagrobku bolszewików:
http://www.netkonkret.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=337:pomnik-mogia&catid=2:biece&Itemid=25
Polcam inny link i komentarze miejscowych mieszkańców:
http://www.netkonkret.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=333:pomnik-bolszewikow-w-ossowie&catid=2:biece&Itemid=25
*) Patrz: nagłówek strony internetowej: http://www.radaopwim.gov.pl/
Hańba leży gdzie indziej. Pomnik (w którym mnie najbardziej rozbawił prawosławny krzyż, bo czerwonoarmiści przecież bardzo religijni byli) i akcja na Krakowskim Przedmieściu to jak się okazuje całkiem skuteczne zasłony dymne dla prawdziwych, dużo większych problemów. Wystarczy porównać fakty i daty. Mały, prosty ludek się zacietrzewia, naród się kłóci. T gdzie dwóch się kłóci, tam trzeci korzysta. A o poziomie patriotyzmu świadczy liczba wystawionych dziś flag państwowych - ja zauważyłem tylko jedną... A następne zasłony dymne już czekają w kolejce.
Właśnie przeczytałem na stronie GW, że obrany w niezwykłym pośpiechu przez Platformę szef Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa dr Andrzej Krzysztof Kunert chciał dziś ODSŁONIĆ POMNIK BOLSZEWIKOM, KTÓRZY W 1920 ROKU NAPADLI NA POLSKĘ!!!!
Bolszewicka, brudna i często: bosa dzicz mordowała, grabiła i paliła dosłownie: wszystko. Dziś popaprana hołota stawia jej pomniki. Na szczęście miejscowi ludzie protestowali przeciw tej hańbie. Ktoś nawet namalował właściwy symbol na tych pomnikach - czerwone gwiazdy. Takie same gwiazdy (ordery z czerwonymi gwiazdami) należałoby nadać - starym wzorem - ekipie Tuska od jej rosyjskich mocodawców.
Nikt z Rady Pamięci nie skonsultował z nikim swojej decyzji, nie zapytał żadnej organizacji kombatanckiej, nigdzie wcześniej o tym nikogo oficjalnie nie poinformował o swoich planach. Nie można mieć wątpliwości pod czyim wpływem jest obecna ekipa od czasu, gdy dziwnym trafem zginęła cała polska generalicja z prezydentem Polski.
Jako wnuk obrońcy Polski w 1920 protestuję przeciw zaprzaństwu obecnej ekipy rządzącej Polską! Hańba wam, po trzykroć hańba!
Dolnoślązak, ty odłóż Butapren, "Brzozową" i Maryśkę, bo nie będzie wiadomo po kim ty mózg miałeś, gdy ci w takim tępie będzie zanikał.
No to, Ciekawski, pojechałeś. To może dopisz, jak u twojego bohatera zmieniał się stosunek do Kościoła z upływem lat ;-)
My też mamy krew Czechów z praskiej wiosny! Heinz ma takie same prawo odwiedzać swoje rodzinne strony, jak i kresowiacy.Na wojnie cierpią zawsze obie strony , często niewinne całej zawieruchy. To, że ktoś służył w Wehrmachcie nie znaczy, że mordował ipalił. Ludzie , obudźcie się , 70 lat po wojnie minie niebawem !
No to, Ciekawski pojechales. Smierdziales mi endecja, ale takiej tyrady się nie spodziewalem. Rys o Marszalgu mogles sobie darowac, a polityka wschodnia Dmowskiego to niestety utopia. Na tym litosciwie poprzestane.
Słoma, ty jednak jesteś naiwny. Piłsudzki był palantem i zwykłym prymitywem, zaczynającym zresztą jako czerwony terrorysta (PPS Frakcja Rewolucyjna), który jak zwykły bandyta napadał na pociągi i banki i którego nam - na zasadzie kukułczego jaja - podrzucili Niemcy. Ruskim Niemcy też zrobili taki sam parszywy prezent w postaci Lenina. Jednego i drugiego Szkopy wsadzili w pociąg, dali kasiory i krzyknęli "los!" Piłsudzki niczego nie rozwiązał i o mało nie doprowadził do upadku państwa swoją kretyńską polityką wschodnią, która realizują jełopy z PiS. Jedyna opcja, która może dać realne rezultaty, to opcja, którą prawie sto lat temu wyłożył Dmowski. Rosja Problemem jest to, że z jednej strony mamy jeszcze większych prymitywów od Piłsudzkiego po stronie PiS, który chce być nowym PPSem, zaś po drugeij stronie nie ma ani jednego polityka na miarę Dmowskiego. I to "jest bólów ból"
J24, Urwałeś się z choinki? Jak dla ciebie mogę Wolfius, a nawet Baba Yaga (YOGA). Zwisa mi to równo. A ketchupu nie używam. Za dużo benzoesanu sodu. Wiem jak on działa, bo sam w domu kiedyś go syntetyzowałem. Czynnik rakotwórczy, wg niektórych rozp***la DNA.
Wolfus to ty jestes "Ciekawski". Od momentu gdy ktos sie podszyl sie pod twoj nick i napisales ze wiecej pisac nie bedziesz uzywasz nazwy "Ciekawski". Jednak nie wytrzymales i wrociles na forum. Rozumiem stawka byla wieksza anizeli zycie. Zdradzil Cie Hienz ale nie ten od ketchupu. Pozdrawiam J23.
Do Ad vocem,tak trzeba podchodzić do ludzi ,faktów jak to przedstawił Andrzej .Zgadzam sie z tym w 100%.Człowieka trzeba oceniać po czynach ,a nie po narodowości.Nie ma odpowiedzialności zbiorowej.Każdy człowiek jest wartościowy i równy wobec Boga.Jednak gdy ktoś wykazuje się podłością to trzeba jego zachowanie potępić i karać. Hitler stosował odpowiedzialność zbiorowa.Zginął Niemiec ,wypalił i wymordował całą wieś.To pochwalasz?.S
Ciekawski vel no comment!, masz straszne kompleksy albo intelektu ci nie staje. Poczytaj sobie, jak Piłsudski rozgrywał kwestie wschodnie i narodowe. Na pewno nie jak Jarek K. ze swoimi dupowłazami i o. Tadeusz R. ze słuchaczami. To z Moskalami, to prawie dosłowny cytat z Marszała, a może on też był BE?
Słoma, ty jak widać: od tow. Budzyna jesteś ("Umiejętny dialog jest potrzebny. Nie chcemy chyba podbijać Moskali")! To by się zgadzało. Kiedy z Budzynem i resztą towrzyszy pomnik sowieckim wyzwolicielom, NKWD, GRU i reszcie dobroczyńów odsłonicie?
O wspomnianym poniżej (zd)radzieckim zaprzaństwie:
http://www.rp.pl/artykul/522182.html
Słoma, ty masz chyba jakiś big probelm z myśleniem: wygrani i przegrani w wojnie secesyjnej byli Amerykanami a nie agresorami. Ci drudzy (przegrani) zresztą na Południu mają znaczne wpływy i idea separcji jest żywa. Jak mi zaś powiesz, że w USA widziałeś pomnik tych terrorystów, co zorganizowali np. zamach WTC, to przyznam Ci rację. Będę jednak dla pewności prosił o link ze zdjęciem.
ten koleżka na brogu trochę bredzi, bo sam widziałem pomniki ku czci strony przegranej w wojnie secesyjnej. Umiejętny dialog jest potrzebny. Nie chcemy chyba podbijać Moskali? Sam marszałek uznał to za kiepski pomysł ;-)<
Pismo Kunerta w sprawie:
http://www.netkonkret.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=337:pomnik-mogia&catid=2:biece&Itemid=25
A propos!! gluPiS!
Oto jak rządzące Polską zaprzaństwo tępi krzyż pamięci i jednocześnie czci bolszewików (sic!):
http://witoldrepetowicz.salon24.pl/218319,wielki-skandal-czy-durna-prowokacja
Andrzeju, mój ostatni wpis był adresowany do gn**ka o nicku "B16"
Ciekawski i tak bym nic z tego listu nie zrozumial bo NRD-owskiego nie znam. A ze slownikiem siedziec bym nie zamierzal bo i po co. Raczej duzo bardziej mnie ciekawi watek ktory nazwales "troche siedze w tej tematyce". Moze rzeczywiscie cos na ten temat wiesz i masz jakies konkretne i ciekawe niformacje ale do poki nie wiem co to znaczy to niestety wszystko to tylko pitolenie. A tak na marginesie to wez gleboki oddech napewno nie jestem tu po to aby kogokolwiek obrazac ani tez nie chialbym byc obrazany. Mam zby duzy szacunek dla ludzi bez wzgledu na to jakie maja zdanie. Dobrze miec pewnien limit ktorego nie powinno sie przekraczac. Ja swoj juz dzisiaj osiagnolem.
Ciekawski, do rozmowy o NRDwskich nieagentach dozorcach, takoż samo o tamtejszych nauczycielach-nie-agentach, pastorach-nieagentach etc. poszukaj sobie głupszego od siebie. Źle trafiłeś, bo akurat trochę siedzę w tej tematyce. Taka robota... Miałem do ciebie list w języków NRDowskich nieagentów STASIE, ale miłościwa moderator go nie puściła, więc na tym kończę. P.S. Pozdrów "szwagra siostry męża" i resztę STASIE.
P.S.@. DO PANI MODERATOR: upraszałbym więcej konsekwencji w dzialaności moderatorskiej: bo albo konsekwentnie puszczamy obraźliwe teksty w obcym języku, albo żadne.
Ciekawski mylisz sie bo moja dobra znajoma (nazwiska jednak nie bede ujawnial) gdy w latach 80-tych wyjechala na studiach do Angli podczas wakacji i chciala to ponownie uczynic na ostatnim roku to musiala napisac raport z poprzedniego pobytu aby otrzymac paszport. Nawet zatrzymala sobie jego kopie. Ale to moze tylko dotyczylo ludzi na studiach wiec pewnie ty tego nie wiesz. A z kolei mojego szwagra siostry maz ktory jest z NRD i przez 20 lata byl dozorca twierdzi ze wcale nie byl agentem i na nikogo nie szpiegowal i ma no to dowody. Wiec twierdzac ze kazdy dozorca i tylko TW mylisz sie okrutnie. W wielkosc Stasi nad UB zeczywiscie nie bede podwarzal. A w ogole to my tu sobie w wiekszosci "pitolimy" na tym forum bo konkretnych informacji, faktow i osob ktore widza o czym pisza jest jak na lekarstwo.
B16, żałosny jesteś...
Andrzejku, w PRLu tylko TW pisali raporty. W przypadku pozostałych kończyło się na rozmowie przy zdawaniu paszportu na komendzie. Nie pitol więc, jak nie wiesz. Chyba, że dla ciebie każdy pobyt oznaczał pisanie raportu. Fakt, i tak w przypadku niektórych bywało... . W NRD był najbardziej rozwinięty w całym sowieckim bloku system agentury. Np. każdy dozorca był agentem, nie mówiąc o garstce pastorów. Zatem nie przyrównuj NRD do PRLu, bo się kompromitujesz.
Postrafiam fschysstkich Polakuf, tych s Ohlau tesch. Ale najbartschiej takjego Wolfiusa, co podpissuje schje ruschnje, zum Beispiel: Stroch. Otusch, mein lieber Sloma - Ich bin auch SS Diener gewesen, und? (...) Jeschtche ras postrafiam... Amen.
Dla przypomnienia. Polacy wyjezdzajacy z PRL na zachod w latach 50-tych, 60-tych czy nawet 70-tych tez pisalo raporty ze swoich pobytow za granica. Dla Niemcow z NRD wyjazd do Polski to nie byl wyjazd na zachod. Mysmy wszyscy nalezeli do tej samej druzyny i czcili tego samego "Wielkiego Brata".
Lonia nie siedź długo w kościelnej ławce, bo ci piana w końcu poleci. Ciekawe jak będzie wtedy wyglądać twoja morda
Słoma, wystarczy, aby ludzie, których odwiedzał Hans z foty w latach 60-ych, wybrali się do Instytutu Gaucka i poprosili o swoją teczkę, a wszystko będzie jasne...
Ciekawski, sporo racji, ale trochę za bardzo czarno-biało to ujmujesz. Widziałeś "Życie na podsłuchu", oryg. "Das Leben der Anderen"?
Q, czy dzieci służyły w Luftwaffe? Wspomniany gdzie indziej G. Grass miał 17 lat, gdy był w szergach SS! 13-, 14 - i 15-oletni mordercy, nazywajacy się "dziećmi Fuehrera" strzelali w plecy cywilów na terenach okupowanych na Wschodzie i Zachodzie, gdy wycofywały się wojska niemieckie. Na Steinbach, córka hitlerowskiego oficera, mieszkajaca w domu wypędzonych Polaków - też jest niewinna, a może poszkodowana? Nazywa siebie wszak poszkodowaną i wypędzoną (vetriebene) z domu (z którego jej tatuś wypędził polskich właścicieli). Jest nawet przewodnicząca Związku Wypędzonych, który czeka na "moralną satysfakcję". Być może Hans z fotografii też należy do tego lub podobnych związków... Czy ktoś go o to pytał?
Na początku mojego wpisu powinno być słowo "Czy" zamiast: "NA"
Wszyscy tu piszący macie racje,tak było.Ale jak można za to obwiniać ludzi ,którzy byli dziećmi podczas wojny.Każde dziecko polskie ,niemieckie ,ruskie ,żydowskie itd....nie zawiniło - a przeżyło koszmar, Dziecinstwo powinno się wspominać jako najpiękniejszy okres w życiu,bo to jest etap niepowtarzalny ,jedyny w swoim rodzaju,cieszmy się ,że nam nie było dane to przeżyc.To tyle i tylko tyle.
Na nasz niemiecki "przyjaciel" powiedział, jak długi raport o spotkanych Polakach musiał napisać dla STASIE? Młodszym powiem, że wszyscy NRDowcy, którzy dostępowali zaszczytu wyjazdu za granicę (była ich gartstka), zobowiązywali się do napisania szczegółowych raportów z pobytu za granicą. Dotyczyły one treści rozmów, personaliów spotkanych osób, ich politycznych i religijnych poglądów, etc. Był to bezwzględny nakaz.
Odszkodowanie to można by jeszcze od nich pociągnąć, bo sprawa nie została należycie rozwiązana (Moskwa). Niestety, nasze dzielne rządy boją się psuć "przyjacielską atmosferę i wolą być partnersko klepane po plecach...
... i wszędzie ta wilcza morda.
Heinz opwiedzial swoje dzieje i to co czuje i mysli. Jest czlowiekiem jak kazdy z nas ma swoje wspomnienia i ulubione miejsca. Wychowal sie na ziemi Olawskiej i tego nic nie zmieni. To ze tu przyjezdza i wspomina swoje mlode lata i dzieli sie opowiadaniami z tamtych lat, chwala mu za to. Dla mnie prawdziwe opowiesci naocznych swiadkow tamtych lat i ich wlasne odczucie sa duzo wazniejsze dla poznania prawdziwej histori anizeli nie jedna ksiazka od histori. Przeciez ludzie z Kresow tez tesknia za swoimi miejscami i maja cala mase ciekawych histori ktore dla obecnie mieszkajacych tam ludzi moga byc trudne do zaakceptowania. Wydaje mi sie ze wrecz obowiazkiem kazdego czlowieka ktory przeszedl tak wiele jak pokolenie wojenne jest opowiadac i dzielic sie wlasnymi wspomnieniami i przezyciami z tamtych lat bez wzgledu jak ich wojna podzielila. Moze wojna wcale nie jest tak prosta jak co nie ktorym osobom na forum sie wydaje. Moja rodzina byla uratowana przez niemieckich zolnierzy ktorzy narazajac wlasne zycie i nie robiac tego za pieniadze, wywiezli ja wojskowymi cizarowki z rodzinnej wioski na kresach w obawie przed banderowcami. Wiem z opowiadan ze nie byl to jedyny taki przypadek. Nie mam zamiaru glorifikowac hitlerowskich niemcow ale zdazenia jakie ludzi przezyli podczas tamtych czasow daja wiele do myslenia.
Do @. Jak śmiesz hitlerowców zrównywać z Kresowiakami?! Czy Kresowanie budowali obozy zagłady dla podbijanych nacji??? Czy poddawali kogoś eksterminacji? Wg mojej wiedzy to Kresowanie byli poddawani eksterminacji ze strony: Niemców, Ukraińców (faszystowskie bandy UPA) i Sowietów. Z rąk samych banderowców zginęło ok. 200 tysięcy bezbornnych polskich cywili (nie licząc innych nie-Ukraińców). Byli mordowani na prawie 300 sposobów.
Niemcy dostali w du...ę i bardzo dobrze! Za to co robili innym nacjom i tak za mało dostali. ŻAdnego rodaka Hitlera nie jest mi szkoda. Dostali i tak za mało. Należało ich umieścić w obozach, które wybudowali Polakom, Żydom, Cyganom i reszcie Słowian. Może dotarłoby do nich, kto jest ofiara tej wojny, bo do dziś tego nie wiedzą. Są wręcz bezczelni, uważając się za ofiary wywołanej przez siebie i domagając się coraz głośniej odszkodowań.
On wojny nie wywołał, a znasz takiego Niemca, który by powiedział: "Ja ją wywołałem", "Ja uwielbiałem Fuehrera" ??? Wszyscy Niemcy zawinili. Sam Hitler nie zgładziłby tylu milionów ludzi, gdyby jego rodacy go nie ubóstwiali. Skończ więc pie***ć te go głupoty. Najlepiej przejedź się na wycieczkę do obozu Auschwitz i popatrz, co ten i inni niemcy dla ciebie przygotowali, gdyby nie daj Bóg wygrali wojnę!!!
Nie relatywizuj, bezimienny @. III Rzesza składała się w większości ze "zwykłych ludzi, którzy nie zawinili". A Heinz niech sobie przyjeżdża i wspomina. Mnie nie wadzi.
A ja rozmawiałam z tym panem.Był młodym człowiekiem kiedy stąd Niemcy musieli odejść.On wojny nie wywoływał,poniósł konsekwencje polityki Hitlera. Cywile też z tego tytułu ucierpieli.Z nostalgia wspomina dzieciństwo ,lata szkolne.Tęskni za młodościa,bo tu był szczęśliwy [do czasu].Nasi jeżdzą do Lwowa i na wschód,bo tam sa ich korzenie,groby bliskich ,ich dzieciństwo.Zwykli ludzie nie zawinili.
Kolejny niewinny Niemiec: z rodakami-nazistami nie miał nic wspomnego, tysięcy więźnów obozu zagłady w pobliskim Jelczu (i Ratowicach) ani ich zimowego przemarszu śmierci nie widział i nic o nich nie słyszał, działał w ruchu oporu, założył miejscową partyzatkę w okolicach Groblic, ale musiał wyjść z lasu ze wględu na komary ..., słuchał zachodnich stacji, do tego najprawdopodobniej uczestniczył w zamachu na Hitlera, którego osobiście otruł w berlińskim schronie. Brawo! Ktoś z miejscowych Platfusów powinien temu bohaterowi jakiś medal wręczyć i podobnie jako gdańscy radni z PO w przypadku SSmanna G. Grassa, honorowe obywatelstwo Oławy nadać. Geronimo, do dzieła, zamiast pie***ły po próżnicy pisać!