Droga p. Ulo, nie forumowiczów, ale durniów (zakresy obu są różne) nazywam hołotą. Już parę miesięcy dokładnie wyjaśniałem argumenty przeciw kolejnym blaszakom. Nawet Redakcja WO je przytoczyła w wersji papierowej. Nie chce mi się od nowa ich wszystkich przytaczać, ale dla Pani wymienię kilka z nich: po pierwsze, w Oławie mamy już takie blaszaki!!! Po drugie, wg ogólnodostępnych wskaźników, jedno miejsce pracy w blaszaku tego rodzaju = mniej od pięciu do jedenastu miejsc pracy poza nim (czynnikiem decydującym jest powierzchnia użytkowa). Czyli: degrengolada na rynku pracy! Po trzecie, te BLASZANE CUDA NIE PŁACĄ ANI ZŁOTÓWKI PODAKTU DOCHODOWEGO!!!! PO czwarte, stanowią one jaskrawy przykład antyrynkowego funkcjonowania, które nie ma nic wspólnego z zasadą konkurencji! Po piąte, region, na terenie którego działają, nie ma z nich żadnych korzyści, bo niszczą rynek pracy a dodatkowo obniżą wpływy z podatków. Po szóste, te lichwiarskie przybytki niszczą okolicznych producentów rolnych, bo niszcząc realną konkurencję, czyli: tych, którzy musza płacić podatek dochodowy: producentów (rolników) i innych rodzimych handlowców, zmuszają do skandalicznie niskich cen, po których "kupują" towary. Przy tym rolnicy zawsze dostają pieniądze z gigantycznymi opóźnieniami, a to dlatego, że te blaszane cuda tworząc monopole handlowe, nie w muszą się wywiązywać w terminie z umów . Po siódme, ceny sprzedawanych towarów i tak mają kilkakrotną przebitkę w porównaniu z cenami pierwotnymi na rynku towarów, a więc cały zysk idzie w ponad 95% do kieszeni obcokrajowców-"blacharzy". To sprawia, ze wcale nie muszą normalnie płacić ani dostawcom, ani załodze sklepów - proszę porównać stawki pracy w Tesco w Polsce i W. Brytanii! Po ósme, zyski z wydrążonych z nas pieniędzy w 100% są transferowane za granicę bez jakichkolwiek ograniczeń (żaden polski podmiot działający w Unii nie ma nawet 5% tych przywilejów, które mają lichwiarze z Zachodu u nas!). Po ósme, blacharze mogą sprzedawać towar o najniższej jakość - zupełnie bezkarnie (patrz: relacje TVN o "odświeżanej" żywności w marketach), bo są dominującymi podmiotami, które mają w kieszeni decydentów. Nikt nie mówi, ile w "mięsku" sprzedawanym w tych blaszanych cudach jest chemii, zwł. siarczanów i... wody. Przed wdepnięciem w unijne ***no norma głosiła: z 1 kg mięsa można zrobić max. 0. 8 kg szynki, teraz za sprawą marketów norma głosi: z 1 kg mięsa - prawie trzy kilogramy szynki (de facto więcej, bo nikt nie śmie tego kontrolować). Reszta, czyli różnica w początkowej wadze mięsa i końcowej wadze "szynki" to woda z siarczanami, których obecność sprawia, że mięso absorbuje wodę. - To jest ten zapewne dobrze znany Pani, miłośniczce zakupów w blaszakach, śliski sok, który jest już pierwszego dnia zakupu na powierzchni wędliny. Przypomnę na koniec przysłowie: „Dlaczegoś taki biedy? – „Bom głupi!”, „Dlaczego jesteś jaki głupi?” – „Bom biedny…. ” Jak długo nie zaczniemy liczyć naszych pieniędzy, liczyć na siebie i stosować zasadę umiarkowanego zaufania do wszelkich oszustów, tak długo będzie jak jest. Ukłony! P.S. Z ww. powodów we wszystkich krajach „starej Unii” obowiązuje przepis, że takie ***na jak Tesco mogą powstawać w miastach nie mniejszych, niż … 300 tysięcy mieszkańców i wyłącznie na obrzeżach tych miast. Bez komentarza!