Gazeta.olawa.pl
  • McDonald’s za zamkniętą bramą

    McDonald’s za zamkniętą bramą

    Dla użytkowników autostrady specjalne podjazdy, parkingi i okienko McDrive’a. Dla mieszkańców okolicznych wiosek brama zamknięta na kłódkę i tabliczka „Uwaga! Obiekt monitorowany!” więcej...

Sonda
Kreską...
Najnowsze ogłoszenie
Użytkownik

Jesień beniaminka

Dodano: 2010-03-07 19:09:16

Podopieczni Sebastiana Sobczaka wrócili do klasy okręgowej po dwóch latach przerwy. Chyba nikt się nie spodziewał, że Czarnym Jelcz-Laskowice pójdzie aż tak dobrze

Jeśli Krzysztof Telatyński (z lewej) będzie skuteczniejszy wiosną, to jelczanie będą mieli sporo radości z pomocnika


Mateusz Kasprzycki (z prawej) był jednym z motorów napędowych Czarnych

Początek sezonu nie zapowiadał się optymistycznie. Odszedł najlepszy strzelec w klasie “A” - Marcin Mróz. Tomasz Mol nie dogadał się z działaczami i również nie grał w żadnym meczu. Ubył również doświadczony Sławomir Miziniak. W zamian sprowadzono Damiana Kiełbasę, Michała Kotlińskiego oraz w trakcie rozgrywek Dawida Lipińskiego i Pawła Lisa. Teoretycznie wydawało się, że Czarni mają słabszy skład, a początek rozgrywek zdawał się to potwierdzać.

 
Wygrana i klęska
 
Na inaugurację jelczanie wygrali z Sokołem Smolec. Lepszego początku nie mogli sobie wymarzyć. Ponad pół tysiąca kibiców, zdecydowana przewaga nad zespołem, który w poprzednim sezonie był jednym z lepszych w tej klasie. Zimny prysznic przyszedł dość szybko. Najpierw „planowa” przegrana w Brzegu Dolnym z faworytem do awansu, później klęska 1:6 u siebie z Foto-Higieną Gać. Podopieczni Krystiana Pikausa bezlitośnie obnażyli wszystkie braki Czarnych. Po trzech meczach mieli trzy punkty i malkontenci zaczęli przypominać dzieje sprzed dwóch lat, kiedy jelczanie spadli z klasy okręgowej.
 
Przełamanie
 
Przełamanie nastąpiło w meczu z Polonią Jaszowice, który Czarni gładko wygrali 3:0. Z meczu na mecz beniaminek grał coraz lepiej. Wyniki tego nie pokazywały, ale w grze jelczan widać było pomysł. Podopieczni Sebastiana Sobczaka wiedzieli, co mają grać, realizowali zadania taktyczne, a w kilku meczach, zdobyliby o kilka oczek więcej gdyby byli skuteczniejsi. Nawet z zespołami z góry tabeli prezentowali się nieźle.
 
Góra za mocna
 
Mimo dobrej postawy w meczach ze Strzelinianką i Piastem Żmigród, Czarni punktów nie zdobyli. Te spotkania wykazały, co jest największą bolączką beniaminka. Pierwsza, to słaba skuteczność - mimo wielu okazji i dobrej gry, napastnicy nie potrafili stawiać kropki nad “i”. Z drugiej strony defensywa pozwalała przeciwnikom na zbyt wiele, a ze Strzelinianką została wręcz ośmieszona.
 
Najsilniejsza formacja - pomoc
 
Największym atutem beniaminka jest środkowa linia. Czarni mają tam wielu wartościowych graczy. W środku pola rządzą i dzielą Maciej Siwiński oraz doświadczony Paweł Lis, który przyszedł do zespołu w trakcie rozgrywek i szybko stał się kluczową postacią. Siwiński, poza meczem ze Strzelinianką, kiedy w głupi sposób osłabił zespół, spisywał się bardzo dobrze. Prawdziwym motorem napędowym jelczan są skrzydła. Na prawej flance gra Krzysztof Telatyński. Wychowanek MKS Oława jest szybki i zdecydowany. Obdarzony dobrym dryblingiem, potrafi stworzyć przewagę i celnie podać do partnera. Poważnym mankamentem w jego grze jest nieskuteczność. Telatyński wypracował sobie wiele świetnych sytuacji, z których większość zmarnował.
Z drugiej strony szaleje Mateusz Kasprzycki, pomocnik, pozyskany jeszcze w klasie „A” z Wulkana Wrocław, jest chyba najlepszym transferem Czarnych od wielu lat. Kasprzycki prezentuje się świetnie w defensywie oraz w ofensywie. Zalicza wiele asyst i strzela ważne bramki. Jest zdecydowanym liderem zespołu, nadaje mu charakter. Trudno sobie wyobrazić zespół bez tego zawodnika. Nic dziwnego, że utalentowanym graczem zaczynają się interesować kluby z wyższych lig. Jeśli Mateusz zdecydowałby się odejść z Czarnych, byłaby to dla nich wielka strata.
 
Co na wiosnę?
 
Po rundzie jesiennej Czarni zajmują czwarte miejsce w tabeli. Tracą do lidera dwanaście punktów. Wydaje się mało prawdopodobne, żeby mogli go dogonić. Co prawda w poprzednim sezonie jelczanie mieli po pierwszej rundzie dziesięć punktów straty, a mimo to przegonili rywali i awansowali o klasę wyżej, jednak tym razem zadanie jest dużo trudniejsze. Jedno jest pewne - czwarta liga w Jelczu-Laskowicach miałaby prawo bytu. Ładny stadion, niezła drużyna, dobry trener i to, co najważniejsze - kibice. Tych od lat Czarni mają wielu, więc jest dla kogo grać.
Co przyniesie wiosna? Oby było nie gorzej niż jesienią, a za rok - kto wie? Może zobaczymy zmagania czwartoligowców w Jelczu-Laskowicach?
 
Tekst i fot.:
Piotr Walęciak
pw@gazeta.olawa.pl
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ocena 1/5 (20%) (1 głos)

Komentarze:

Informujemy, że komentarze są własnością ich twórców. Redakcja zastrzega sobie prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania jeżeli nie będą zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszały normy prawne i obyczajowe.

  • zapraszam na www.kotowiceodra.futbolowo.pl<br />

    Artur ULKS Odra Kotowice @ 09:25:44 Dodany: 2010-03-18
  • Czarni Laskowice ale ale ale

    @ 18:49:58 Dodany: 2010-03-10


Nazwa użytkownika: 
Komentarz*
  * - pola obowiązkowe

drukujwróć